Chciałabym Was bardzo serdecznie zaprosić do
mojej galerii nie ma za dużo zdjęć, no ale...;)
smutniaście
A było to o
19:14:10
6. 04. 2008 roku
Nie wiem co napisać.
Wszystko na czym mi zależy zaczęło mnie odciągać na pięćdziesiąt różnych stron.
Chce się coś zmienić, coś naprawić, coś zacząć tylko tym razem porządnie i nic nie wychodzi.
Gdy głowisz się jak rozwiązać jeden problem, zsypuje ci się na głowę parę innych które próbujesz rozwiązać na gorąco - może uda sie to zrobić od razu, może w końcu chociaż to się uda. i w końcu jest ich szereg i koniec. nie wiesz od czego zacząć, nie wiesz co dotknąć żeby coś obok nie runęło.
a wszystko przelewa się miedzy palcami.
to tak jakby próbować łapać deszcz w dłonie.
albo schować wiatr pod swetrem
Może ja sie po prostu do tego wszystkiego nie nadaje. Może tym razem po raz kolejny moje marzenia i wyobrażenia, moje cele przewyższyły mnie że nawet stojąc na palcach nie jestem wstanie ich dotknąć muszę skakać a czasem i to nie pomaga
jak wysoko można budować wyobrażenia? puste niczym nie uzasadnione nadzieje?
Czuje ze sobie nie radze. wiem że zawalam i boli mnie to podwójnie bo wiem, bo to czuje, bo ranie ludzi słowem i gestem, a czasem też ich brakiem.
Czy coś robie czy robie nic i tak kogoś ranie, i tak kogoś zaniedbuje, i tak coś zawalam.
nie mogę znaleźć środka ciężkości. jestem skazana na upadek. tylko nie wiem czy sie podniosę.
przepraszam, znowu taka mała optymistyczna jestem, ale na prawde chciała. Nie wyszło. trudno...
Dziś mi nawet Klemens nie pomógł.
Sometimes you find yourself
flying low at night
Flying blind and looking for
Any sign of light
You're cold and scared, and all alone
You'd do anything just to make it home
Mad mission, Patty Griffin
jak w kalejdoskopie
A było to o
23:18:02
15. 02. 2008 roku
Bywają dni normalne. Bez wielkich uniesień, bez wielkich tragedii. Dzień w rytmie uniwersalnym. Taki prosty, zwyczajny. Ale są tez dni, są chwile które przyprawiają nas o szybsze bicie serca, rumieńce na twarzy. Sekundy, które czynią dzień najpiękniejszym, które skreślają kolejną rzecz z listy pragnień, marzeń, uczuć... Sprawiają, że na myśl o tym wspomnieniu rozpromieniamy się, mimo że upłynęło już wiele lat i nie pamiętam dokładnie 'jak to było'.
Ale bywają dni w których sekundy dłużą się niemiłosiernie, stają się godzinami które boleśnie dotykają naszej duszy. Wywołują łzy, smutek, przybicie, niechęć, złość na tą koszmarną bezsilność. Działają najokrutniej, nie gdy cię zaskoczą w normalny dzień, ale gdy zniszczą niebo które budowałeś marzeniami.
Złości mnie we mnie to co się dzieje.
Smuci smutek.
Złości złość.
Dobija bezsilność.
Totalne lenistwo.
Nie chce mi się uśmiechać.
Najchętniej zamknąć ten cały bałagan.
Nie cierpię pesymizmu z którym nie umiem walczyć.
A najgorsze jest to że nie chce mi się wyciągać ręki, prosić o pomoc. Bóg mi zcodzienniał.
Wczoraj doszłam do wniosku że życie człowieka bez Boga jest idiotycznie puste i banalne. Żyć, żyć i nagle umrzeć i po ptakach. koniec.
Ale ja na szczęście w coś tam jeszcze wierze.
cieszę się, że mogłam doświadczyć tylu rzeczy które pomimo że teraz już są wspomnieniem na trwale połączyły mnie i Jego. Wytworzyły taką mini więź porozumienia między małym człowiekiem i dużym Bogiem.
Było nie było, ostatnio tylko On chciał mnie wysłuchać... w sumie nie miał wyjścia, ale to nic.
Ale nie jest tak źle. Ostatnio mam straszne huśtawki nastroju i niestety bardzo często i za szybko się poddaje.
Próbuje się zmienić, a żeby to zrobić muszę bardzo dokładnie uporządkować świat w swojej głowie, co nie jest ani łatwe, ani przyjemne.
ech...
nie potrafię inaczej
w środku ciała
jest kot wygięty pragnieniem
wołający o człowiecze ręce
uspokajam go słowami
kłamię
o przedziwnych kolorach i dźwiękach
wbija okrągłe oczy
w pustą ścianę
nie wierzy
przeciąga się
prostuje palce
nie wierzy w nic
i nagle
wszystkie zgięte paznokcie
wbija we mnie
głuchy ślepy kot.
***,Halina Poświatowska